Życie z nerwicą

20:55




Budzę się. Nadal trzymam zamknięte oczy. Mam wrażenie, że całe moje ciało podskakuje w rytm bicia serca. Zbyt szybko podskakuje. Co się dzieje? Coś ewidentnie jest z sercem. Śniło mi się coś złego? Nie pamiętam. Cholera, to musiał być jakiś zły sen. Tak, muszę teraz tylko wstać i się ogarnąć. Ledwo co udało mi się podnieść, jestem tak niemiłosiernie zmęczony, marzę o kilku godzinach snu więcej. Ile spałem? 11 godzin? Nie, to niemożliwe. Dobra, nieważne. Ruszam wolnym krokiem do łazienki. Moje nogi ledwo co współpracują ze mną. Mam wrażenie, że w każdej chwili mogę się przewrócić, bądź w najgorszym przypadku zemdleć. Dobra, dam radę. W końcu ujrzałem swoje odbicie lustrzane. Czemu ja muszę być taki blady? W sumie, pasuje mi tak. Zaraz coś mi rozsadzi klatkę, jak mnie to cholernie boli. Skąd ten ból? Dobra, wytrzymam. Kładę na twarz piankę do golenia, chwytam maszynkę w dłoń. Moja ręka trzęsie się jakbym był porażony prądem. Golenie nie zajmie mi długo, dam radę. Ajć! Zaciąłem się. Z rany na twarzy wycieka krew. Dobra, ogolę się później. Chyba mnie złapała biegunka, okropnie mnie boli żołądek. Właściwie to się jeszcze położę. Czemu nie mogę złapać oddechu? Co się dzieje? Czy umieram?


Nie, wcale nie umieram. I dobrze zdaję sobie z tego sprawę. Ale za każdym razem jest ta myśl. Jeśli myślicie, że te objawy, które wam przedstawiłem są nierealne i wmawiamy je sobie, to srogo się mylicie. Duszności nerwicowe możesz odczuwać tak samo, jakbyś właśnie połknął coś ogromnego i stanęłoby ci to w gardle. Dlatego często osoby z zaburzeniami lękowymi mogą trafić do szpitala. Ale i tak usłyszą, że nic im nie dolega. Trudno uwierzyć, prawda? Ale co to jest właściwie nerwica?

Teraz bardziej stosuje się nazwę zaburzenia lękowe niż nerwica, ale obie formy są poprawne. To wcale nie jest choroba psychiczna! Ale blisko. Jest to zaburzenie psychiczne. Jak sama nazwa wskazuje, z a b u r z e n i a lękowe. Jeśli miałbym najłatwiej to opisać, to powiedziałbym, że po prostu nasz lęk nie działa tak jak powinien. Zaczynamy panikować. Zaczynamy się bać. Odczuwamy niepokój, napięcie, pojawia się kołatanie, duszności, bóle brzucha, żołądka, klatki, trzęsą nam się kończyny. Ale ten lęk to zły jest, nieprawdaż? No właśnie nie. Jest bardzo pożyteczny, pomógł przetrwać naszym przodkom. Jeszcze za czasów używania kamienia jako broni! Bo co jeśli usłyszymy dźwięk łamania gałęzi w lesie, gdy jesteśmy zupełni sami? Tak, boimy się! Odpala nam się reakcja walcz albo uciekaj. Jesteśmy przygotowani na zagrożenie. A jeśli wyskoczy na nas tygrys? Nasze ciało będzie gotowe do walki lub ucieczki. Zaburzenia pojawiają się wtedy, kiedy lęk zaczyna pojawiać się bez jakiegokolwiek celu. Musicie walczyć lub uciekać, ale nie ma do tego powodu. Ale więcej o samej nerwicy napiszę kiedy indziej, na razie przejdźmy do tego, że jak to jest żyć z nerwicą?

Poczujecie się jak w związku, w którym największa miłość na świecie spotyka się z dwóch stron! Cóż, może z nerwicą ta miłość będzie tylko jednostronna, tylko nerwica będzie kochać was. Ale nadal, będziecie równie dobrze nierozłączni jak nachos i ser! Jak w najlepszym związku! Czyż to nie wspaniałe? Oczywiście! Bo nerwicy nie da się wyleczyć. Jeśli w to wpadniesz to będziesz w tym uwięziony na zawsze. Dobra, straszę was. Oczywistym jest, że da się ją pokonać. Ale mówiłem poważnie, zaburzeń lękowych nie można wyleczyć. Jeśli wybieracie się do psychologa to nie oczekujcie, że was wyleczy. On was tylko nauczy jak z tym żyć. Więc pokonacie ją tylko silną walką. Tak tylko ostrzegam. Nie oczekujcie, że dostaniecie leki, które wam pomogą. Bo albo nie pomogą, albo przestaną po czasie.

Z pewnością z nerwicą umieracie. Tak naprawdę to tylko tak myślicie. To są zwyczajne tortury, nie doprowadzi was to do śmierci. Dusicie się tak, że zwijacie się na podłodze? Trwa to już kilka godzin, ale nadal nie straciłeś przytomności? Najważniejsze to mieć świadomość, że nic ci się nie stanie. To, co się dzieje, nie jest prawdziwe. Ale jest realistyczne, jak najbardziej. Dlatego jeśli chorujesz na nerwicę kilka grubych lat, a dostaniesz zawału, to możesz to nawet zignorować i dalej śmiać się z śmiesznych kotków na YouTubie. Tak, można się do tego wszystkiego przyzwyczaić. Ale nadal będzie się pojawiało. To jest bardzo trudne. Bo może to trwać non stop przez jakiś czas. Osobiście sam przez 2 miesiące nie mogłem złapać żadnego oddechu. Ale po czasie się przyzwyczaiłem, traktowałem to jak mruganie. Po prostu jest, co nie?

Jeśli macie nerwicę, przygotujcie się na natrętne myśli. Pojawiają się znikąd, mówią ci najgorsze rzeczy i ani trochę nie chcą zniknąć. Mogą być jakiekolwiek. O tym, że jesteś beznadziejny, o tym, że właśnie wbijasz nóż w oko swojej narzeczonej, czy o tym, że nie zamknąłeś drzwi w domu i ktoś może ci się włamać. Będziecie musieli się nauczyć je zwalczać, bo ani trochę nie odstąpią. Jak je zwalczać też napiszę innym razem. Ale obiecuję, że będziecie mieli łatwiej z tymi bąkalami!



Ale zaraz, skoro mnie coś boli, to wezmę tabletkę przeciwbólową i mi przejdzie, tak? No cóż. NIE BIERZCIE. Serio. Jeśli pomaga to na wasze bóle, super. Działa to jako placebo. Jeśli nie działa, to właśnie tak powinno być. Leki nie pomagają na zaburzenia lękowe. To przykre. Nie zaczynajcie nawet brać leków przeciwbólowych lub uspokajających. Może to się przerodzić nawet w uzależnienie. W dodatku leki przestaną działać na nas po czasie i gdy rzeczywiście będzie nas coś boleć, to nam nie pomogą. Tak samo nie tykajcie alkoholu. Ani kropli. Marihuana jest już totalnie zabroniona, masakrycznie pogarsza sprawę. I o kawie też zapomnijcie. No przykro mi, ale ona naprawdę przeszkadza. Trochę jak dieta!

A co z napięciem, które pozostaje po ataku paniki? Ah, atak paniki. Czujesz, że zaraz wybuchniesz, coś z ciebie wyleci, umrzesz, JAK CZEGOŚ NIE ZROBISZ TO OSZALEJESZ. Ale to mija. I zostaje napięcie. Co z nim? Cóż... No będzie. Samo nie zniknie. Cięcie się, drapanie, robienie krzywdy wcale tak nie pomaga. Może na początku. Jeśli jesteś weteranem to może to nawet pogarszać. Rozładowanie napięcia na sobie jest bardzo złe, nawet o tym nie myśl. Spróbuj sportu!

A jak to jest w stosunku do innych ludzi? Cóż, tutaj też jest trudno. Zaczynasz się zamykać na innych. Boisz się spędzać z innymi czas, boisz się ich samych. Nie chcesz mieć z nimi nic wspólnego, siedzisz w swoim kącie i właściwie to patrzysz w ścianę. Bo i tak wszystko ci nie sprawia przyjemności. Dlatego nerwica może często doprowadzić do depresji. Trzeba ją leczyć! To znaczy zwalczać! Leczyć się nie da.


To tylko czubek góry lodowej jaką jest nerwica.
Zaprezentowałem tylko trochę emocji i objawów, której źródłem jest właśnie to zaburzenie. Żeby przekonać się jak to jest, trzeba po prostu to przeżyć. Ale nie życzę tego nikomu z was. Nawet najgorszemu wrogowi. Czekajcie cierpliwie na post jak z tym walczyć. Postaram się pokazać wam na czym to wszystko polega. I nerwica i walka z nią. Wszystko dokładniej! Miłego dnia. Życzę zero lęku!

You Might Also Like

6 komentarze

  1. Wstyd się przyznać, ale często mam takie napady :/ Nie raz byłam u lekarza, wydawało mi się, że dzieje się ze mną coś złego, nie mogłam przestać o tym myśleć, a gdy tylko się czymś zajęłam, wyszłam z domu wszystko znikało. "Odczuwamy niepokój, napięcie, pojawia się kołatanie, duszności, bóle brzucha, żołądka, klatki, trzęsą nam się kończyny. " - zdarzały mi się trwać w takim stanie tydzień. Teraz wiem, że to tylko mój chory mózg wariuje, wychodzą ze mnie nerwy i w takich momentach szukam zajęcia, tłumaczę sobie, że jest okej i pomaga :D Chyba podstawa to nie myśleć o tym i skupić się pozytywnych rzeczach. Zrobiłam badania, byłam u wielu lekarzy i każdy stwierdził, że nic mi nie jest, a wszystko to nerwy. Walczę z nimi i widzę poprawę :) Te natrętne myśli również często mam... Kurde, czekam na kolejne posty z wielką niecierpliwością :)

    PS. Z tą marihuanną potwierdzam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie o to chodzi, warto jest się czymś zająć, wtedy zajmujemy myśli, a myśli są kluczowe w tej chorobie, co przedstawię w kolejnym poście. I nie wstydź się tego, baaardzo duży procent nastolatków ma to zaburzenie. Może się pojawić zwyczajnie przez dojrzewanie

      Usuń
    2. Ja sądzę, że u mnie to się wzięło przez oglądanie masy programów i reklam o rakach, chorobach itp., seriali medycznych. Oglądałam je od dziecka, a potem wyobrażałam sobie, że ja jestem na to chora i każdy ból utożsamiałam z tym. O mi pomaga jeszcze tłumaczenie i takie gadanie do siebie, że jest ok, mam usiąść, pomyśleć i wziąć się w garść :) W porównaniu do tego co było rok temu, a jest teraz to jestem z siebie zadowolona.

      Usuń
    3. Bardzo możliwe, prawie każdy na studiach psychologicznych potrafi znaleźć u siebie co najmniej jedną chorobę psychiczną, bądź zaburzenie. Takie gadanie jest dobre, nawet bardzo. Cieszę się, że potrafisz sobie uświadomić, że nic się nie dzieje

      Usuń
  2. Kiedyś przeżyłam wypadek, olałam i jakoś z tym żyłam, a raczej każdy kazał mi z tym żyć, chociaż zawsze pamiętałam że 23.12 to data kiedy coś może zacząć się palić, bo ludzie przed świętami już chleją... Wszystko do mnie wróciło jak skończyłam 18 lat - przed prawem jazdy miałam koszmar i wręcz czułam w śnie, że umieram, a potem paraliż. Przez całe bite pół roku koszmary związane z wypadkami i umieraniem. Sporo się później działo, jednak rok temu powiedziałam sobie, że mam dość ataków paniki - albo one, albo ja. Poszłam na terapię okazało się, że mam PTSD - zespół stresu pourazowego. Nie jest najłatwiej i nadal z tym walczę, zwłaszcza, że praca mi nie pomaga, ale powoli coś się zaczyna dobrze dziać. W pracy jak czuje, że mnie telepie to się kładę, zakładam słuchawki i próbuje się uspokoić - czasem działa, czasem nie. Czekam z niecierpliwością na kolejne posty - może akurat znajdę wskazówkę, która i u mnie zadziała :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę częściej tu wpadać , świetnie napisane bardzo podoba mi się styl pisania :)
    Raczej nie mam żadnych z wymienionych objawów , pewnie to przez mój wiek 14 lat to nie za dużo

    OdpowiedzUsuń